Natrafiłem niedawno na ciekawy artykuł opisujący problem rozmiaru monitorów. Sam nigdy nie byłem fanem dużych monitorów. Zawsze uważałem, że przydatne są w zasadzie tylko grafikom, a że inne rozwiązania nie przychodziły mi do głowy, zawsze mieściłem się na jednym średniej wielkości monitorze i nie odczuwałem potrzeby zmian.
Tak było do czasu, gdy w pracy pojawiła się możliwość kodowania na dwóch monitorach. Trzeba przyznać, że szybko udało się zagospodarować nowe miejsce na wiele przydatnych okienek. Od tego czasu weekendowe kodowanie w domu stało się trochę mniej wygodne. Ostatecznie została podjęta decyzja o zakupie drugiego monitora, gdyż wysłużony obszar 1280x1024 stał się zdecydowanie zbyt małą przestrzenią. ;)
Aktualnie zestaw dwumonitorowy wydaje się w pełni wystarczający i znacznie przyśpiesza pracę. Czasem pojawiają się pomysły, że i na trzeci niewielki monitor znalazłyby się okna do przeniesienia, ale to już można by uznać za przesadę i moim zdaniem raczej już nic to nie zmienia w kwestii wydajności.
Typowy wygląd mojego "workspace" poniżej (kliknięcie otwiera pełną rozdzielczość). Wydaje się, że to jeden wielki chaos, ale wbrew pozorom wszystko jest pod ręką i łatwo dostępne. Przy większej ilości uruchomionych okien (co jest normą, gdy przybywa miejsca) ALT+TAB już nie spełnia swoich założeń, więc najwygodniejszy sposób przełączania okien, to klikanie. Dlatego też okna ustawiam tak, aby niezależnie od ich kolejności zawsze był jakiś fragment dostępny.
I oczywiście nie ma nic lepszego, niż miła dla oka tapeta rozciągająca się na obydwu monitorach :)
Brak komentarzy